Gość serwisu pisze:
Szanowny Panie Rektorze, kilka dni temu pojawiła się informacja o utworzeniu nowego kursu doszkalającego w ramach Otwartego Uniwersytetu Ekonomicznego tj. "Ścieżka kształcenia dla dyrektorów sądów powszechnych". Jestem wielkim entuzjastą wszelkich działań wspierających edukację ekonomiczną społeczeństwa, jednak obawiam się, że tworzone kursy są coraz bardziej "otwarte" tylko w nazwie. Kurs ten jest (wnioskując na podstawie tytułu) dedykowany bardzo wąskiej grupie osób, która nawet nie obejmuje wszystkich sędziów (czy nawet szerzej: prawników i osób zainteresowanych tematyką prawa). Czy kursy robione w ramach idei uniwersytetu otwartego nie powinny być dostępne dla wszystkich zainteresowanych osób? Jako przykład mogę przytoczyć tutaj też ścieżkę dziennikarską, która w I edycji była kierowana wyłącznie do dziennikarzy, a obecnie nie ma nawet żadnych informacji o jej istnieniu na stronie OUE. Dlaczego zatem osoby zainteresowane dziennikarstwem, twórcy blogów o charakterze lokalnym czy osoby dopiero rozważające podjęcie pracy w tym obszarze nie mogłyby być słuchaczami takiego kursu? Przecież, przynajmniej z nazwy, jest to uniwersytet otwarty.
Odpowiedź:

Otwarty Uniwersytet Ekonomiczny ma ścieżki, w których mogą uczestniczyć wszyscy oraz ścieżki specjalistyczne dla określonych grup. W tym nie ma żadnej sprzeczności. Cel OUE polegający na rozpowszechniania wiedzy  z zakresu specjalizacji naszej Uczelni jest realizowany.

Data odpowiedzi: