POLSKI English
Jesteś w: SGH » Ogólnouczelniane » Jubileusz SGH (1906-2006) » Szkoła na wesoło

Szkoła na wesoło

 
Prosimy o nadsyłanie anegdot i zabawnych historii związanych z naszą Uczelnią.

Biuro Komitetu Organizacyjnego
Obchodów 100-lecia SGH
Al. Niepodległości 164
Budynek "F", pok. 103
tel.: (022) 564 93 91
e-mail: 100lat@sgh.waw.pl


Wpadka
Rok 1952. Trzej studenci siedzą na ławce w parku blisko uczelni. Podchodzą do nich dwaj milicjanci i legitymują. W tym momencie jeden z nich wkłada coś do ust i próbuje połknąć. Milicjanci wyciągają mu z ust banknot jednodolarowy. Efekt końcowy - student żegna się z uczelnią (posiadanie wtedy obcych walut traktowano jako przestepstwo).

Klemens Białecki



Nieporozumienie
W tym czasie prawo wykładał prof. Piętka. Miał zwyczaj przedstawiania się studentom na egzaminach: "Piętka jestem". Na jednym z wydziałów studiowała koleżanka o nazwisku Stopka. Kiedy profesor przedstawił się jej "Piętka jestem", ona odwzajemniła się mówiąc "Stopka jestem". Myśląc, iż studentka kpi sobie, zdenerwowany profesor poprosił o indeks i bez pytania postawił dwójkę. Zmartwiona studentka poskarżyła się przyjaciółce, co ją spotkało, a ta poszła do profesora i wyjaśniła, że jej koleżanka naprawdę nazywa się Stopka. Profesor zaprosił koleżankę Stopkę do kawiarni i tam bez pytania postawił jej w indeksie piątkę.

Janusz Buczkowski



Mundur pomógł
Najtrudniejszym dla mnie egzaminem na Handlu Zagranicznym była rachunkowość. Po wielu niepowodzeniach zaliczenia tego przedmiotu ustnie i pisemnie postanowiłem "podejść" do egzaminu bez wpisu do indeksu. Jako inżynier elektryk byłem akurat na szkoleniu w wojskach lotniczych. W mundurze podchorążego stawiłem się u dr A. Sulikowskiej i ... zdałem na 4! Potwierdziło się więc, że "za mundurem panny (i kobiety) sznurem".

Romuald Dedeszko-Wierciński



Ale kino
Ponieważ brakowało miejsc w salach uczelni, mieliśmy zajęcia również w kinie "Stolica". Na jednym z wykładów prof. Bronisław Minc spadł z połamanego krzesła pod stół. Wstając skomentował: "To był mój pierwszy występ sceniczny!"

Maria Dobrzyńska



Przedwojenne maniery
Świetny wykładowca o wielkiej kulturze prof. Juliusz Goryński zwrócił się do mnie - chudego studenciny II roku: "Bardzo pana przepraszam, że w ubiegłym tygodniu nie uchyliłem kapelusza, gdy pan mi się kłaniał, ale w obu rękach miałem pakunki i tylko skinąłem głową. (sic!)

Zbigniew Djaczko



Zgadywanka
Profesor Jerzy Loth zapytał mnie na egzaminie z geografii gospodarczej o francuskie porty nad Morzem Śródziemnym. Gdy między innymi wymieniłem Marsylię, profesor ożywił się:
- Co charakteryzuje nadbrzeze Marsylii? Jaki widok rzuca się w oczy?
Nic mi nie przychodziło do głowy, więc studenckim zwyczajem zacząłem zgadywać.
- Dużo dźwigów portowych.
- Nie.
- Tłusta woda - dodałem.
- Nie.
W końcu profesor się zlitował i podpowiedział:
- Góry beczek na brzegu, bo w Marsylii przerabia się orzechy arachidowe przywożone z Afryki.
Profesor zwiedził cały świat, więc widział te beczki, ale ja długo musiałbym zgadywać
, żeby na to wpaść.

Władysław Fieduk



My tu gadu, gadu...
Z kilkoma kolegami z I roku wsiedliśmy na przystanku przy akademiku na Madalińskiego do tramwaju. Przy ulicy Rakowieckiej wsiadł do niego również profesor matematyki Tadeusz Czechowski.
Przywitaliśmy go zgodnym "Dzień dobry" i speszeni milczeliśmy przez kilka nastepnych przystanków. Szykując się do wyjścia profesor powiedział:
 - My tu gadu, gadu, a już Plac Konstytucji. Do widzenia panom.

Tadeusz Gołacki



A gdzie zagrycha?!
Sala "pęka w szwach" na wykładzie profesora Gorzuchowskiego z geografii. Na podwyższeniu, na stole - jak zwykle karafka, tym razem wypełniona... Z kolegami kupiliśmy pół litra czystej (45%) i wleliśmy do karafki. Na sali zapadła pełna napięcia cisza, gdy profesor wlał do szklanki "wodę". Wlał i postawił na stole, ponieważ kończył jakieś zdanie. Po chwili jednak wypił "do dna" i ... nic nie powiedziawszy - prowadził wykład dalej. Po paru minutach napełnił szklankę ponownie i wypił.
Po zakończeniu wykładu zapytał:
- A gdzie zagrycha?!

Henryk Grycewicz



Słowa uznania
Gdy na egzaminie z polityki społecznej któryś ze studentów próbował erudycją lub tupetem nadrabiać brak rzetelnej wiedzy z przedmiotu, profesor A. Rajkiewicz kiwał z uznaniem głową i mówił: "z wielkim znawstwem kolega mówi o sprawach, o których nie ma pojęcia".

Krystyna Lewkowicz



To nie było przedszkole

W 1956 roku profesor Święcicki (prawo pracy) przyniósł na zajęcia kobiece pismo "Przyjaciółka" i zapytał nas, co widzimy na okładce. Odpowiedzieliśmy, że przedszkole.
- Nie - powiedział - to jest moja żona z dziećmi (mieli dużo potomstwa).

Zbigniew Majzel


Statystyka
Na moim roku pierwszy wykład ze statystyki prof. Pohoski rozpoczął od definicji: "To jest taka nauka, że jak mój sąsiad ma dwie kobiety, a ja żadnej, to statystyka powie, że ja mam jedną kobietę."

Maria Paumgarten


Przebierańcy
Niewyczerpanym źródłem anegdot był bardzo wymagający profesor Kacperski, który nie wpisywał do arkusza egzaminacyjnego ocen negatywnych. Niektóre osoby próbowały więc zdawać kilka razy nawet w tym samym dniu, zmieniając powierzchowność, na przykład okulary lub marynarkę.
Pewien student po kilku nieudanych próbach usłyszał:
- Zapomina pan zmieniać buty.
Do profesora Edwarda Lipińskiego natomiast studentki "na szczęście" zakładały niebieskie bluzki lub sukienki.

Maria Putała


Pro forma czy na niby
Wiele wesołych wspomnień wiąże się z zajęciami wojskowymi, które w latach 60. odbywały się w murach uczelni. Ówczesna kadra oficerska nie była "zbyt wysokich lotów", co niektórzy koledzy bezlitośnie wykorzystywali.
Pan pułkownik zapowiada kolokwium na następnych zajęciach. Dowcipniś pyta: "Panie pułkowniku, to kolokwium to będzie na niby czy pro forma?". Odpowiedź brzmiała: "Jakie, na niby, pewnie, że pro forma."

Franciszek Stokowski

Duet

Na początku lat siedemdziesiątych, w trakcie zajęć ze szkolenia wojskowego, dwóch
znużonych studentów siedzących w końcu sali nuciło cicho jakąś piosenkę. Usłyszał to
prowadzący oficer i spytał
- "Kto tam śpiewa ?!",
- "DUET" - odpowiedzieli jednogłośnie studenci,
- "To proszę wstać !" - polecił oficer.
Podniosło się dwóch studentów - a na to oficer:
- "Ooo wstały dwa duety !!!

Wiesław Rutkowski



Pewnego dnia, przed nadchodzącą sesją udaliśmy się grupą 4 osób na konsultacje do prof. Marka Góry, który prowadził wykład Makroekonomia II. Ponieważ Katedra Ekonomii I mieści się na 10. piętrze w budynku F, jechaliśmy windą. Na jednym z niższych pięter winda zatrzymała się, a gdy drzwi się otworzyły, czekający na windę pan zapytał: "Przepraszam, Państwo jadą do góry czy w dół". W odpowiedzi jednym głosem wyartykułowaliśmy: "Do Góry"... i wybuchnęliśmy śmiechem.

 Andrzej Konopka

Remont

To był rok 1994 i jednocześnie mój drugi dzień na uczelni. Dowiedzieliśmy się z kumplem, że podobno na SGH jest basen i naszła nas chęć na pływanie. Idziemy zatem do pana portiera i pytamy czy faktycznie na SGH jest basen. Powiedział nam, że basen jest ale w remoncie. Poszliśmy więc do Remontu...

Dariusz Wieczorek