Promesa na budowę
Gazeta SGH, nr 197 z dnia 15 października 2004 roku
PROMESA NA BUDOWĘ
- Drugi etap budowy nowego budynku SGH rusza niebawem, jak tylko zostaną zgromadzone wszelkie niezbędne pozwolenia - informuje Jacek Siedlecki, z-ca dyrektora administracyjnego SGH. - Liczymy, że około 18 października br. na budowę wjedzie dźwig.Przetarg na wykonawcę wygrał POOR (Polska) S.A. (spośród pięciu firm, które przystąpiły do przetargu). Prace konstrukcyjne, czyli szkielet budynku, powinny być zakończone na przełomie marca i kwietnia 2005 r., zależy to oczywiście od warunków pogodowych. Ten etap budowy będzie trudniejszy, ponieważ wszystkie elementy będą odkryte, a więc bardziej narażone na działanie mrozu, niż wówczas, gdy budowa trwała pod ziemią. Kolejne roboty będą trwały do czerwca przyszłego roku. Uroczyste otwarcie gmachu planowane jest na początek roku akademickiego 2006/2007.
Całość inwestycji oszacowano na ponad 40 mln zł. Oczywiście bieżąca praca na budowie możliwa jest dzięki uzyskanemu przez Uczelnię kredytowi w wysokości 30 mln zł. Wciąż dysponujemy także kwotą ok. 6 mln zł, przyznaną SGH przez były KBN. No i z niecierpliwością czekamy na losy naszego wniosku o dotację na budowę z pieniędzy UE oraz związaną z tym promesę Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, którą otrzymamy tylko wówczas, gdy uzyskamy pieniądze z UE. Decyzja, ze strony Urzędu Marszałkowskiego, prawdopodobnie zapadnie w przyszłym roku.
- Jeżeli otrzymamy promesę MENiS, to znaczy, że otrzymaliśmy także pieniądze z Unii. A to oznacza uniknięcie kłopotów finansowych - rzeczowo tłumaczy wicedyrektor.
Jaka jest realna szansa otrzymania dotacji z Unii? Za wcześnie o tym mówić. W tej chwili przeszliśmy przez pierwszy etap, nasz projekt został zakwalifikowany pod względem merytorycznym przez właściwą komisję Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Przed wnioskiem jeszcze trzy etapy. Gra toczy się o ok. 26 mln zł z UE plus 6 mln zł z MENiS. Gdyby wniosek przeszedł zwycięsko przez wszystkie możliwe etapy przyznawania tych dotacji, dalsza procedura jest taka, że unijne oraz ministerialne pieniądze zostaną uruchomione z chwilą zapłacenia przez Uczelnię faktur kosztów budowy wynikających z umowy z wykonawcą.
Do kogo więc trzeba się modlić? Trudno powiedzieć, podejmowanie decyzji odbywa się w bardzo skomplikowany sposób przez kolejne gremia komisji i ekspertów i każdy może inaczej spojrzeć na nasz projekt. Mamy tym większe szanse, im wnioski konkurencyjne będą słabsze od naszego - wyjaśnia wicedyrektor. Ważący w tej całej procedurze jest więc wniosek, który przygotowywany był przez pracowników Uczelni ponad trzy miesiące. Przeszło trzy miesiące, od tegorocznych wakacji, trwał także pierwszy etap, po prostu tak dużo było wniosków, które przechodziły przez komisję z Urzędu Marszałkowskiego. Trudność przygotowania tego wniosku wynikała z tego, że oprócz konkretnych wyliczeń finansowych trzeba było wykazać w nim użyteczność budowanego obiektu, perspektywę rozwoju Uczelni w skali 10 lat. W jakiś sposób więc zmusił nas do dokonania strategicznych planów, co zawsze jest cenne.
Oczywiście mamy także nadzieję, że przez kolejne komisje zostanie doceniona determinacja, z jaką Uczelnia prowadzi budowę i to praktycznie bez państwowych dotacji oraz wysoki stopień ryzyka, bez podjęcia którego nie byłoby szans na nowy budynek.
Lidia Jastrzębska

